Dawniej rok w wiejskiej zagrodzie płynął w rytmie natury i codziennej pracy. Każdy miesiąc przynosił inne zajęcia – zimą był czas na odpoczynek i domowe prace, wiosną budziło się życie w polu i ogrodzie, latem trwały najcięższe roboty, a jesienią zbierano plony i szykowano się na zimę. Tak mijały kolejne miesiące, każdy ze swoimi obowiązkami i zwyczajami.
Zapraszamy do wędrówki przez dwanaście miesięcy roku.
Styczeń, czyli pierwszy miesiąc roku, to moment, kiedy stary rok spotyka się z nowym. Nazwa „styczeń” pochodzi od staropolskiego słowa „stykać się”, bo tu właśnie stary i nowy rok muszą się „styknąć” i wymienić. To czas na nowe plany i postanowienia. Dawniej styczeń nazywany był też „sieczniem” – nawiązywało to do domowych prac, które musiały być wykonane zimą, np. rąbanie drewna na opał, bo to było niezbędne do przetrwania zimowych dni.
Luty od zawsze słynął z trudnych warunków. Oznacza „srogi”, „mroźny”. To właśnie w lutym zimowe mrozy były najsilniejsze a przyroda jeszcze głęboko spała. Luty wystawia nas często na próbę cierpliwości – tęsknimy za ciepłem, wiosną i dłuższymi dniami. Dawniej luty nazywany był „gromnicznikiem” – od gromnicy, czyli świecy, którą święcono 2 lutego na Matki Boskiej Gromnicznej. Świece miały chronić domostwo przez piorunami, burzami i wszelkim złem.
Marzec – trzeci miesiąc roku wyganiał powoli zimę. Jego nazwa pochodzi od słowa „Martius”, kojarzonym z Marsem, czyli rzymskim bogiem wojny a jednocześnie opiekunem rolnictwa. Marzec to nowy początek, bo przyroda zaczyna się budzić po zimowym śnie. Dawniej marzec był nazywany „brzeźniem” – od słowa „brzoza”, bo to właśnie czas, kiedy „soki zaczynały krążyć”. Brzezień symbolizował witalność i odrodzenie – brzozę uważano za drzewo o wielkiej mocy ochronnej i leczniczej.
Nadszedł kwiecień – nazwa tego miesiąca pochodzi od słowa „kwiecie” – oznaczającego kwiaty, które powoli zaczynały się rozwijać. To teraz przyroda się rozpędza a łąki i ogrody zaczynają robić się kolorowe. W tym czasie rośliny osiągają pełnię urody. Inną nazwą na ten miesiąc jest…”łżykwiat”, co sugeruje fałszywe kwitnienie – rośliny były narażone na pogodowe szaleństwa, no bo w końcu „kwiecień plecień…” Należało więc uważać i czujnie śledzić wzrost kwiatów i roślin.
Nazwa maja pochodzi od łacińskiego „Maius”, związanego z boginią Mają, patronką urodzaju i wzrostu. W końcu dni są coraz dłuższe i cieplejsze. Rolnicy przygotowują się do ciężkiej pracy a rośliny szaleją – pojawiają się najpiękniejsze pączuszki na drzewach a przy Zagrodzie w końcu kwitnie bez. Inną nazwą tego miesiąca był „trawień” – w tym czasie łąki i pastwiska soczyście się zielenią a to jest idealna pasza dla zwierząt. Trawień to symbol obfitości i płodności.
Szósty miesiąc roku, czerwiec, swoją nazwę zawdzięcza…owadom. Nazywane czerwcami dawały czerwony barwnik, który idealnie nadawał się do barwienia tkanin. Świat prezentuje się teraz wyjątkowo – powoli zaczynamy lato, noce są bardzo krótkie, a dni będą najdłuższe. To pełnia lata i początek sezonu zbiorów. Mniej popularną nazwą jest „czyrzwień” – pochodzi od staropolskiego słowa „czyrzw”, oznaczającego czerwień.
Lipiec swoją nazwę zawdzięcza kwitnącym lipom. W słowiańskiej kulturze lipy symbolizowały miłość, gościnność i spokój. Przyroda jest w swojej najlepszej formie – długie dni sprzyjają zbiorom owoców i wypoczynkowi. To właśnie teraz natura jest najhojniejsza i obdarza ludzi swoimi darami. Mniej znana nazwa lipca to „lipień”, również pochodząca od lip. To ich zapach przyciągał pszczoły – niezastąpione i bardzo potrzebne.
Sierpień – czas na żniwa! Jego nazwa pochodzi od narzędzia rolniczego – sierpa, używanego podczas żniw. Rolnicy ścinają dojrzałe zboża i powoli szykują się na jesień. Przyroda dzieli się swoimi plonami a długie wieczory są dobrym czasem na odpoczynek i odrobinę oddechu po ciężkiej pracy. Sierpień nazywany też „żniwnikiem” – to bezpośrednie nawiązanie do żniw. To miesiąc, podczas którego najważniejsze było zapewnienie zapasów na zimę. To trudny miesiąc, często niezbyt możliwy do przewidzenia.
We wrześniu na łąkach i w lasach rozkwitały wrzosy. Jesień powoli puka do drzwi, chociaż wciąż nieśmiało. Kwiaty wrzosów symbolizowały zmieniającą się naturę – zbieramy ostatnie, późne owoce i warzywa. To odpowiedni czas na przygotowania do chłodniejszych miesięcy. Wrzesień nazywany także „pajęcznikiem”, nawiązuje do licznych pajęczyn widocznych na polach i łąkach. Delikatnie utkane zaczepiają podczas porannych mgieł i rosy. Przyroda zaczyna zwalniać, a prace na polach powoli się kończą.
Październik to miesiąc, którego nazwa pochodzi od lnianych paździerzy, czyli odpadów, które powstają po obróbce lnu. Liście zachwycają barwami, powietrze robi się chłodniejsze. To czas, kiedy oddajemy się spotkaniom towarzyskim w domowym zaciszu, snujemy opowieści i wspominamy. Inną nazwą jest „winnik” – od winobrania. Niegdyś piwnice zapełniały się dojrzałymi winogronami, z których, w gąsiorach, robiło się słodkie wino. „Winnik” przypomina o bogactwie plonów i znaczeniu całorocznej pracy rolników.
Listopad, czyli czas opadających liści z drzew. Długie wieczory sprzyjają refleksjom. Listopad kojarzy się nam także z obrzędem Dziadów, podczas których wspominamy zmarłych, rozpalamy ogniska i zostawiamy ofiary dla naszych nieobecnych. Inną nazwą jest „liścień”, również bliskoznaczny z opadaniem liści. Lasy stają się nagie, robi się szaro i mokro. W naszych głowach wirują słowa: „oby do lata”, ale to dopiero początek zimnych miesięcy.
Grudzień swoją nazwę zawdzięcza grudzie, czyli twardej, zamarzniętej ziemi. Przyroda śpi, ale to czas magiczny. Przygotowujemy się do Świąt Bożego Narodzenia – ubieramy choinki, godzimy się, wszystko trochę zwalnia. Słychać kolędy a nasz świat kręci się wokół prezentów. Grudzień nazywany był też „godnikiem”. Godnik pochodzi od słowa „gody”, oznaczającego uroczystości i święta. W tym miesiącu obchodzono słowiańskie gody, związane z przesileniem zimowym i odrodzeniem słońca. To końcówka roku i ostatni przystanek. Czas wysiadać – nowy rok czeka.
