Zwierzętom bardzo często przypisywano symboliczne znaczenia, a ich zachowanie kojarzono z przepowiadaniem przyszłości. Miały zwiastować różne wydarzenia, dobre i złe. Obserwacja żywych istot, znajomość ich przyzwyczajeń oraz wiedza na ich temat przekładała się bardzo często na ludzkie życie. To nie tylko zwierzęta – to często nośnik symboliki i wierzeń.
Mówiono, że głośne hukanie sów ostrzegało przed nieszczęściami. Uważano także, że sowy są pośrednikami pomiędzy dniem i nocą, pomiędzy żywymi a duchami, zarówno tymi dobrymi, jak i złymi. Ufano, że tajemnicze ptaki panują nad mocnym życiem lasu i mają niezwykłą moc. Prawdziwym szczęściem było znalezienie pióra sowy i wszyscy chcieli jej mieć. Ponoć ten niezwykły talizman miał moc ochronną i dodawał odwagi. Znalezione piórko zawsze wpinano w kapelusz lub wieszano w domu. Dawniej na wsi wszyscy wiedzieli, że sowy są wszechwiedzącymi wróżkami. Mogły przepowiadać zarówno dobre, jak i złe wydarzenia. Znaleźli się też tacy, co opowiadali, że sowy są posłańcami czarodziei i czarownic. Każdy czuł przed nimi respekt, ponieważ wiedział, że właśnie one widzą nawet to, czego nie dostrzegają ludzie.
Bociany darzono olbrzymim szacunkiem, a w chrześcijaństwie łączono je z takimi cnotami jak: pobożność, czujność, rozwaga, niewinność, wierność. Powinny wrócić do swoich gniazd najpóźniej na Święto Zwiastowania Pańskiego (25 marca), które nazywano także świętem Matki Boskiej Zagrzewnej, Ożywiającej lub Roztwornej (bo „otwierała” ziemię). Jeśli nie pojawiły się do tego dnia, zapowiadał się nieurodzajny rok. Ten, kto pierwszy zobaczył przylatującego bociana, miał zapewnione szczęście, a widziany przez pannę zwiastował to, że i ona szybko wyleci z rodzinnego gniazda albo kawaler przyleci. Jeśli jednak ptak stał – to i pomyślność gdzieś się zatrzyma i może do nas nie dotrzeć, a panna nie wyjdzie za mąż przez najbliższe miesiące. Jeśli jednak ptak siedział – był to zły znak. Nieszczęście zapowiadało także puste gniazdo, ominięte przez powracające ptaki, a zabicie bociana było grzechem śmiertelnym.
Kot to zwierzę czarownic. Często kojarzony z siłami nadprzyrodzonymi, ale też pożytecznymi. Gdy czarny kot przeszedł drogę, miało to zwiastować pecha. Gdy się mył, można było spodziewać się gości. Obserwując jego postawę, wróżono też pogodę: „Kotek na murku, gdy uszy do góry postawi, pewny wiatr z północy. Ogon do ognia odwróci – mróz, łapki liże – śnieg, a kiedy ogon – deszcz”. Trzykrotne kichnięcie kota oznaczało choroby w rodzinie. Spotkanie o północy czarnego kota zwiastowało rychłą śmierć. A gdy orszak weselny spotkał po drodze kota, wróżyło to, że dzieci młodej pary będą słabe i chorowite. Zabicie kota wiązało się ze sprowadzeniem nieszczęścia na dom. Nie wolno było ciągnąć za ogon, żeby diabeł nie zabrał duszy. W kulturze słowiańskiej istniał wyraźny zakaz spożywania kociego mięsa. Złamanie zakazu groziło pomieszaniem wszystkich zmysłów. Jedna z ludowych legend głosi, że pewnego razu kotek przyszedł do Pana Boga z prośbą, aby ten dał mu coś do picia. Pan Bóg wysłuchał tych błagań i stworzył krowę. Polecił więc człowiekowi, aby po każdym dojeniu oddawał trochę mleka kotu. Dlatego gdyby nie kot, ludzie nie mieliby ani mleka, ani krów. Koty podziwiano, ale czasami domownicy mieli obawy, że będzie on źródłem nieszczęść.
Niedźwiedź zawsze traktowany był w sposób wyjątkowy, bo kojarzony był z groźnym i tajemniczym dla ludzi lasem. Był postrzegany jako wcielenie istoty nadprzyrodzonej przez swoją siłę i dzikość. Mówiono, że niedźwiedzie miały rozumieć ludzką mowę i być na równi z człowiekiem pod względem mądrości. Uznawane były zawsze za dużo silniejsze od nas, a co najciekawsze, postrzegano je za ludzi w niedźwiedziej skórze. Brunatna sierść niedźwiedzia, tzw. kudły były lekiem na choroby, np. liszaje. Kudłami często też okrywano dzieci nocą, by się nie budziły. Ważne było, by sierść pochodziła z lewego boku niedźwiedzia.
Niezwykle ważny na wsi był koń. Przede wszystkim był zwierzęciem użytecznym, ale kojarzony był z męstwem, młodością, dumą i urodą. Nie bez powodu więc, postać konia występowała w baśniach i wielu legendach. Koń był symbolem bogactwa, bo nie każdego było na niego stać. Darzony był tak wielkim szacunkiem, że nikt nie wyobrażał sobie zjedzenia jego mięsa. Był zaprzęgany do sani, kieratów, pługów czy wozów. Konia na wiosnę zdobiono kwiatami i wstążkami. Następnie oprowadzano go po polach, bo to miało zapewnić dobre plony. Często wierzono, że koń jest wystawiany na agresję demonów, a nikt nie mógł pozwolić sobie na stratę tak ważnego zwierzęcia w gospodarstwie. Jego uprzęż często była zdobiona, ale nie miała funkcji jedynie dekoracyjnej, ale przede wszystkim ochronną. Bardzo często wieszano czerwone szmatki, kokardki, blaszki, które miały odstraszać demony. Dbano o same konie, ale też stajnie – szczególnie w okresie, kiedy siły nieczyste były mocno aktywne. Piotr Kowalski w swojej książce pisał, że gdy w drodze do dziewczyny koń kawalera okulał, to był zły znak. Dobrym znakiem było natomiast, gdy koń ruszając z dziedzińca rżał i prychał. Widziano w tym zapowiedź dobrego przyjęcia kawalera i szansę na ożenek.
Kogut był symbolem płodności, ale też erotyzmu, wegetacji przyrody i pomyślności. Na wiosnę popularnym zwyczajem było chodzenie z kogutem. Najpiękniejszego i największego koguta karmiono ziarnem umoczonym w spirytusie. Przywiązywano go do wózka, przyozdabiano wstążkami i błyskotkami – był to znak hołdu składanego kogutowi, który zapiął na Zmartwychwstanie Pańskie.
Pies od zawsze był przyjacielem człowieka. Był prawdopodobnie pierwszym udomowionym zwierzęciem. Wierzono, że przepowiada przyszłość. Mówiło się, że wycie psa zwiastowało rychłą śmierć kogoś bliskiego, a radość wzbudzało ugryzienie przez czarnego psa młodej dziewczyny lub chłopca, bo to zwiastowało szczęśliwe i szybkie małżeństwo.
Krowa była symbolem płodności i macierzyństwa i w przeciwieństwie do konia, który jest zwierzęciem mężczyzny, krowa była zwierzęciem kobiety. Za taką pełnowartościową krowę uważano tylko tę cielną, a nawet kiedy zwierze nie chciało być cielne, stosowano dziwne zabobony. Na przykład człowiek, najlepiej pierworodny, musiał taką krowę ukąsić trzy razy w krzyż. Od zawsze krowa była też rodzajem waluty, kojarzona z majątkiem i na wsi była bardzo ceniona.
