Dzień Św. Szczepana i zamiatacze

Na Szczepana w kościele po mszy, a zdarzało się, że też w trakcie, „lud nie zważając na świętość miejsca i sakramentów, które ksiądz trzyma, ani na jego wiek, rzuca mu go (tzn. owies) na twarz, na oczy i obsypuje zewsząd. (…) Potem z torbami i workami idą na chór i stąd każdego wchodzącego do kościoła rażą (…)”. Taki zamęt i wrzawa, jakie przy tym powstawały, były tolerowane w świątyni jedynie tego dnia. Cały zwyczaj obrzucania siebie i kościoła owsem ma być pamiątką ukamienowania Św. Szczepana. Święcony owies mieszano później z ziarnem do zasiewu.

Ale z tym dniem wiąże się tez inny ciekawy zwyczaj – panny wstawały wcześnie rano i sprzątały izbę, ponieważ tego dnia do domów przychodzili kawalerowie zwani „śmieciarzami” lub „zamiataczami”. Młodzi chłopcy mieli ze sobą woreczki pełne sieczki, pszenicy, prosa i innych ziaren. Śpiewali kolędy i składali życzenia, a to wszystko, co mieli ze sobą, wysypywali na podłogę, do łóżka, garnków i właściwie wszędzie, gdzie się da. Jeśli w jakiejś izbie znaleziono słomę na podłodze (spano na niej podczas świąt) albo zastali jakąś pannę śpiącą, to wyśmiewano jej lenistwo i bałaganiarstwo. Wtedy z takiej słomy robiono snop i układano w kącie, na znak, że dziewczyna ta nie wyjdzie za mąż. W wielu wsiach robiono słomianego „dziada”, którego (zwłaszcza jeśli dziewczyna nie była lubiana) sadzano na dachu.

I chociaż wydawałoby się, że jest to obrzęd dość uciążliwy, to dla panny obecność takich zamiataczy była swego rodzaju wyróżnieniem, bo tak właśnie pod przykryciem „zachowania tradycji”, mogli walczyć o jej względy. Dziewczyny mogły się pochwalić, że gościły zamiataczy, a te, u których ich nie było, czuły się zawiedzione i niedocenione. Im więcej „band” odwiedziło dom tym lepiej to wróżyło na przyszłość. Chłopcy nie wychodzili z pustymi brzuchami – w dobrym geście było czymś zamiataczy poczęstować. Z czasem ten zwyczaj troszkę przekształcił się w wybryki, bo młodzi chłopcy rozrzucali wielkie naręcza słomy, a nie jak powinni – drobniutką sieczkę.

Tradycja ta wiąże się z wierzeniami, że w Boże Narodzenie obowiązywał całkowity zakaz wykonywania jakichkolwiek prac, a panny powinny posprzątać izbę za słomy wigilijnej.

Jest to jeden z najbardziej typowych podkarpackich zwyczajów, który nadal żyje. A i w Rogach na Św. Szczepana chłopcy jeszcze zamiatają 🙂