Dziecko: po narodzinach

Zaraz po porodzie nie pozwalano zasnąć, bo i matka na wieki by zasnęła. Kobieta nie mogła też zakładać rąk za szyję, żeby szyja nie była wołowata, gruba lub aby pokarm nie poszedł do głowy. Położna przez kilka dni od porodu nie czesała włosów. Kto pierwszy zobaczył dziecko musiał obowiązkowo powiedzieć: „na psa urok, na kota suchoty”.

Noworodka w powijakach kładziono przy matce. Wpierw jednak pod małą poduszeczkę wsuwano wianuszek z barwinka, bożego drzewka i kopytnika. Odpędzał on złe moce, zwłaszcza mamuny. Później niemowlę przez większość dnia leżało w opołce (owalnym koszu z wiklina). Zawieszano go na sznurach umocowanych do pułapu. Dzięki temu nie zabierał miejsca w ciasnej izbie, a łagodne kołysanie sprzyjało wypoczynkowi i znakomicie usypiało. Pierwsze powijanie na kożuchu – będzie mieć kędzierzawe włosy. Krępowano też ciało, by miało prostą postawę.

Pierwsza kąpiel – noworodka kąpano najczęściej w dzieży do zaczynania ciasta. Dzięki temu niemowlę miało rosnąć jak na drożdżach. Wylewano wodę zawsze tą stroną, gdzie były nóżki. Potem dzieżę osuszano, ale nigdy do góry dnem, żeby nie spowodować nadmiernej nerwowości i lękliwości dziecka. Kąpano w wodzie ciepłej, nie branej z wrzątku, bo będzie miało złe życie. Do kąpieli dodawano dużo ziół, co zapewniało zdrowie, dziewczynkom dorzucano słomy, by miały długie włosy, a chłopcu metal i pieniążek, żeby był kowalem. Przed kąpielą kreślono znak krzyża, aby się nie utopiło. Pierwszą kąpiel czyniła babka, a potem mama Przez kilka miesięcy nie myła ciemiączka – pod brudem maluch staje się odporniejszy. Dziecka nie wycierano, bo będzie się pocić. Wodę wylewano pod jabłoń – będzie mieć słodkie życie i za dnia gdzie ludzie nie chodzili, by dziecko rosło. Nigdy wieczorem, bo boginy czyhają na najmłodszych. Początkowo kąpano dwa razy dziennie, z czasem już tylko wieczorem.