Boże Narodzenie

0
33

W Boże Narodzenie obowiązywał zakaz wykonywania wszelkich czynności (nawet gotowania). Świętowano w gronie rodzinnym.

W dzień św. Szczepana panny wstawały wcześnie rano i sprzątały izbę, ponieważ tego dnia do domów przychodzili kawalerowie zwani „śmieciarzami” lub „zamiataczami”. Jeśli w jakiejś izbie znaleziono słomę na podłodze (spano na niej podczas świąt) albo zastali jakąś pannę śpiącą, to wyśmiewano jej lenistwo i bałaganiarstwo. Wtedy z takiej słomy robiono snop i układano w kącie, na znak, że dziewczyna ta nie wyjdzie za mąż. W Dydni znalezioną słomą wyścielano trasę od domu do drogi, tak aby niechlujna panna stała się pośmiewiskiem ludzi zmierzających do kościoła. W wielu wsiach robiono słomianego „dziada”, którego (zwłaszcza jeśli dziewczyna nie była lubiana) sadzano jej na dachu.

W dzień ten w kościele podczas sumy święcono owies.  Po mszy obrzucano się nim (na pamiątkę ukamienowania św. Szczepana) – składając przy tym życzenia. Święcony owies mieszano później z ziarnem do zasiewu.

Do tradycji okresu Bożego Narodzenia weszło kolędowanie mające charakter widowiska teatralnego. Skład każdej grupy kolędniczej był inny, podobnie jak ich repertuar. Do najstarszych należą zwyczaje kolędowania z żywymi zwierzętami, np. z koniem, ale odmian kolęd było wiele np. z turoniem, z kozą, z kobyłką, z gwiazdą, z szopką, z „rajem” czy z Herodem.

Już od Wigilii do domów przychodzili kolędnicy z darem w formie życzeń wyrażonych  symbolicznie lub wprost. Ich przyjście miało charakter sprawczy, miało sprowadzić na domownik dostatek i urodzaj.  Świadczą o tym np. słowa przez nich wypowiadane:

„Tu szczęście będzie
gdzie drab przybędzie
Krowa się ocieli
Dziewka za mąż wyjdzie (…)”

Ale i kolędnicy nie wychodzili z żadnego domu z pustymi rękami. W zamian za życzenia otrzymywali zboże, pieczywo, wędliny, pieniądze lub poczęstunek. W ten sposób tworzony był „łańcuch” wymiany darów, który miał symboliczne, magiczne znaczenie i nie mógł być przerwany.  Dlatego żadnego domu nie można było pominąć i żaden gospodarz nie mógł nie zrewanżować się kolędnikom datkiem. Wierzono, że w takiej sytuacji cała gromada będzie ponosić konsekwencje w postaci nieurodzaju i głodu.

Dlatego też jednym z elementów kolędy było wymuszanie darów, np. poprzez słowa:
„Nasz turonik się nie ruszy, aż cosik dostanie (…)”

Czasem kolędnicy musieli uciekać się do groźby:
„Dajcie nam co macie dać,
bo będziemy strzechę rwać”.

W XX w. po kolędzie chodzili kawalerowie. Z racji tego, że obyczaj ten przynosił dochód w formie drobnych pieniędzy lub pożywienia kolędowali chłopcy pochodzący z ubogich rodzin. Uważano, że bogatym „niehonorowo” jest chodzić po kolędzie. Stroje i teksty przygotowywano w czasie adwentu.

Dwanaście dni pomiędzy pierwszym (25 XII), lub według innych drugim (26 XII), Dniem Świąt Bożego Narodzenia, a świętem Trzech Króli (6 I) nazywano Godami. Był to czas, którzy w przeszłości w kulturze ludowej, obfitował w różnego rodzaju wróżby, zwyczaje i obrzędy. Był to także czas, w którym powstrzymywano się od różnych form pracy w tym między innymi od szycia, rąbania drewna czy prania. Okres ten był poświęcany głównie na wzajemne rodzinno-sąsiedzkie odwiedziny i biesiady wypełnione wspólnym kolędowaniem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj